niedziela, 20 stycznia 2019

Od Max'a cd. Peggy

Pierwsze trzy dni w akademii minęły mi wyjątkowo szybko i zgrabnie. Nie miałem do niej żadnych zastrzeżeń. Wymagający, lecz mili nauczyciele i opiekunka internatu dali mi trochę czasu na zadomowienie się, jednak nie było go dużo. Już w pierwszym tygodniu, zalała mnie fala egzaminów, które miały sprawdzić, na jakim poziomie jestem, tak samo było z jazdą konną. Na moje szczęście, przydzielono mnie do grupy zaawansowanej. Zaprzyjaźniłem się z koniem, którego wybrałem pod opiekę, jakim był Dreams of Silver. Dobrze się składa, upodobał sobie ujeżdżenie, tak samo, jak ja! Treningi grupowe, na nim, miały się zacząć dopiero w poniedziałek, do tego czasu miałem prywatne lekcje z Violet Thompson – kobieta chciała, bym na początku zobaczył, jak wyglądają treningi, w akademii.
Zdjąłem z wieszaka ogłowie Silvera, po czym położyłem je na siodło. Z całym ekwipunkiem wałacha, wyszedłem z siodlarni i ruszyłem długim korytarzem, w stronę jego boksu. Dzisiejszego dnia, miałem w planach pojechać z nim na ujeżdżalnię, by poćwiczyć skoki. Koń miał większość figur ujeżdżeniowych we krwi, więc chciałem doszlifować jego umiejętności w skakaniu przez drągi. A w końcu, skakałem na nim tylko raz i to podczas jazdy egzaminacyjnej!
Ułożyłem sprzęt, na przeznaczonym do tęgo wysięgniku i zacmokałem, chcąc zwrócić uwagę konia. Ten w net odwrócił łeb w moją stronę, po chwili obwąchując moją dłoń i trącając ją nosem. Czyżby szukał smakołyków?
- Rudy, też się cieszę, że cię widzę! - rzuciłem na przywitanie. - Ale coś dobrego dostaniesz później, Mon Amour, dobrze?
Dreams of Silver przechylił łeb w bok, jakby doskonale rozumiał, co się do niego mówi. Nie zwracając na to zbyt dużej uwagi, zdjąłem z haczyka, przymocowanego do drzwiczek boksu, zielony kantar i czarny uwiąz, po czym wszedłem do boksu konia. Bez zastanowienia założyłem mu kantar, podpiąłem kawałek linki i przywiązałem do krat boksu. Złapałem za szczotki i rozpocząłem jego czyszczenie, od usunięcia zaklejek z jego sierści, plastikowym zgrzebłem. Silver nie był zbyt brudny, więc szybko się z tym uwinąłem. Tak samo szybko poszło mi z wyczyszczeniem jego kończyn, usunięcia zbędnego kurzu z ciała i wyczyszczenia kopyt z kamyczków i brudu. Następnie wziąłem się za rozczesanie jego ogona i grzywy. Ze średniej długości grzywy Kasztana, zrobiłem urocze koreczki. Koń przez cały czas stał spokojnie, jakby wiedział, że mam ochotę jak najszybciej znaleźć się na hali. A może, on również chciał już poskakać?
- Siodłamy się? - spytałem się wałacha, gdy skończyłem go czyścić. - Tak? Dobra.
Korzystając z tego, że przywiązałem wierzchowca, na początku go osiodłałem. Na jego grzbiet nałożyłem granatowy czaprak, podkładkę-misia, a na koniec, wykonane z czarnej skóry, siodło. Z nałożeniem tych rzeczy nie było problemu, jednak ten pojawił się, gdy podpinałem popręg wierzchowcowi. Jak widać, niechcący go uszczypnąłem, co poprowadziło, do niezbyt przyjemnej wymiany spojrzeń i próby ugryzienia mnie w ramie. Z okiełznaniem go nie było problemu, Silver bez problemu przyjął wędzidło i dał zapiąć wszystkie paski. Przywiązałem go uwiązem do krat boksu i wyszedłem, by założyć kask i rękawiczki. W tym samym czasie, do stajni weszła jakaś dziewczyna i dwaj mężczyźni, pewnie ojciec i ktoś jeszcze. Niezbyt się nimi przejmowałem, zająłem się Dreams of Silver. Gdy założyłam rękawiczki i nakrycie głowy, odwróciłem się w jego stronę i pogłaskałem po łbie. Koń przymknął lekko oczy jakby zadowolony z pieszczot.
Stety, niestety, pieszczoty wierzchowca zakończyły się, gdy odezwał się do mnie osobnik, osobnik płci żeńskiej.
- O. Hej… Jesteś tu nowy?
Westchnąłem cicho i pokiwałem głową. Nie miałem zbyt dużej ochoty na rozmowę, tym bardziej z płcią przeciwną. Gdy nieznajoma przedstawiła się i spytała się mnie, jak mam na imię, ja wyjawiłem jej tę tajemnicę, pożegnałem się i pognałem czym prędzej, oczywiście, wraz z koniem, na halę. Czułem na sobie wzrok brunetki, która gdy już miałem wchodzić na halę, ni z tąd, ni z owąd, znalazła się obok mnie.
- Co ty taki małomówny? - spytała się.
Prychnąłem.
- Ja, małomówny? Skarbie, jakbym chciał, mógłbym gadać cały czas. Mam jednak wrażenie, że tego nie chcesz.

Peggy? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz